niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział V

Zmarszczyła brwi po chwili otwierając ciężkie powieki. Pierwsze co zobaczyła to biały sufit, który w niczym nie przypominał sufit w jej pokoju. Dobrze znała każde pęknięcie na swoim suficie. Dom, w którym mieszkała miał już dobre parę... naście lat. Dobrze wiedziała, że dom potrzebuje odnowienia, lecz nie miała na to środków, ani kogoś kto by jej pomógł, gdyż znała swoje możliwości i wiedziała, że sama nie da sobie z tym rady. Jest jeszcze Mary, która by jej pomogła, ale nie chce wykorzystywać swojej przyjaciółki. 
Przy próbie podniesienia się poczuła ból w okolicy szyi jak i ból głowy. Gdy udało jej się usiąść przyłożyła swoją drobną dłoń do szyi, w miejscu pulsującego bólu. Pod opuszkami palców wyczuła dwie małe ranki. Otworzyła szerzej oczy przypominając sobie wczorajsze zajście. A l e x. - przeszło jej przez myśl. Jest wampirem. Teraz pamięta. Chciała go odwiedzić, podziękować i odejść, lecz zobaczyła jak... pożywia się ludzką kobietą, chciała uciec, ale uniemożliwił jej to. Zdarł z niej ubranie. Uświadomiła sobie właśnie, że jest w samym staniku i w spodniach. Natychmiast naciągnęła kołdrę tak by zakryć górną cześć ciała. Potem... ugryzł ją. 
Odrzuciła kołdrę na bok zrywając się z łóżka. Nie zostanie tutaj ani minuty dłużej. Podeszła do szafy by sprawdzić czy jest coś co mogłaby ubrać, Znalazł na dnie szafy czarną bluzkę. Wzięła ją i obejrzała. Kobieca - stwierdziła w myślach. Nie wnikała dlaczego Alex ma kobiece ubrania, bo mało ją to w tej chwili interesowało. Poza tym nawet nie chciała wiedzieć. Ubrała bluzkę po czym podeszła do drzwi łapiąc za klamkę. Nim otworzyła drzwi stała chwilę w ciszy nasłuchując czy nikt nie idzie. Otworzyła po cichu drzwi, które wydały jak na złość ciche skrzypnięcie. Wyszła na korytarz poświęcając kilka sekund na to by zamknąć za sobą po cichu drzwi. Ruszyła powoli przed siebie . Na korytarzu panowała ciemność, jakby nie mógł być oświetlony. On naprawdę lubił ciemność. Jej wzrok w minimalnym stopniu przyzwyczaił się do ciemność, ale mimo wszystko trzymała się ściany. Instynktownie szła przed siebie chcąc się jak najszybciej wydostać z tego budynku. Jak najszybciej i jak najciszej by nie stanąć twarzą w twarz z Alex'em. Dalej wypierała ze swojej głowy fakt, że mężczyzna nie jest człowiekiem, lecz z drugiej strony tłumaczyłoby to jego zachowanie. Wcześniej gdy wilk ją zaatakował, a ona cudem przeżyła, potem reszta tych dziwnych wydarzeń i jego zachowań. Dotarła do schodów, po których po cichu, ale szybko zeszła. Zatrzymała się w miejscu, gdzie przytwierdzał ją do ściany i... Pokręciła głową. Bała się. Ręce jej się trzęsły, a serce biło jak szalone. Wiedziała o tym doskonale, ale zbierała się w sobie i szła przed siebie zatrzymując się przy drzwiach. Złapała za klamkę chcąc otworzyć drzwi, lecz gdy tylko je pociągnęła i gdy się lekko otworzyły zaraz z hukiem się zamknęły. Uniosła wzrok dostrzegając rękę, która zamknęła drzwi. Przesunęła wzrokiem wzdłuż ramienia i zatrzymała swój przerażony wzrok na twarzy czarnowłosego. Wysiliła się na uśmiech.
- A gdzie my to się wybieramy, co ? - Spytał
Nie odpowiedziała mu. Nie traciła czasu. Odsunęła się by następnie rzucić się w drogę powrotną. Przebiegła korytarz wbiegając do kuchni. Alex stał dalej przy drzwiach uśmiechając się pod nosem. Myślała jaka ta ludzka dziewczyna jest głupia . Nie ucieknie mu nie ważne jak daleko chciałaby od niego uciec nie da rady. A on lubił zabawę w kotka i myszkę. Lubił gonić swe ofiary by potem patrzeć na ich ból. Cóż, miał coś w sobie z sadysty. Ruszył wolnym krokiem za nią widząc, gdzie wbiega. 
Będąc w kuchni rozejrzała się za czymś ostrym. Otworzyła szafkę. Patelnie, garnki . Po co mu to, skoro on nie jada ? Prawda ? Nie ! Nie powinna teraz o tym myśleć . Nim znalazła to czego szukała on już był w kuchni. 
- Głodna ? Bo ja bardzo. - Odezwał się przerywając cisze, która zapadła na te długie kilka sekund.
Natychmiast wyprostowała się, chwyciła uprzednio patelnię, którą rzuciła w jego kierunku. Czarnowłosy zrobił unik odrywając bok od framugi. Patelnia uderzyła w ścianę, po czym upadła na podłogę. Za nią poleciał garnek, kolejny garnek, talerz. Rzucała w niego wszystkim co miała pod ręką, a on to jedno złapał to zrobił unik, aż nie znalazł się przy niej i nie złapał ją za rękę, w którym trzymała wałek. Zacisnął palce na tyle mocno by jej twarz wykrzywiła się z bólu. Wbrew woli puściła wałek. Uniosła wzrok na jego twarz. Wzdrygnęła się. Był zły. Jego tęczówki były czarne, jakby źrenica pochłonęła całą tęczówkę. Przełknęła głośno ślinę wysilając sie na uśmiech. Uciekła wzrokiem. Uśmiecha się jak głupia mając nadzieję, że to pomoże. Czułą ciężar jego spojrzenia.
- Zrobiło się to naprawdę irytujące, Kao. Nie chcesz chyba bym był zły ? Robię się wtedy bardzo nieprzyjemny.
- N-Nie... Skądże. - Odparła szeptem. - Mógłbyś... - Zerknęła na swój nadgarstek. Poluźnił uścisk uświadamiając sobie, że za mocno ścisnął. Cóż... Przynajmniej nie oberwie już wałkiem. Nie puścił jednak jej nadgarstka gdyż dalej go trzymał. Kao wyłapała tą szansę drugą ręką chwyciła leżący niedaleko nóż i nim ten zareagował wbiła mu go w krtań. Zaskoczony tym puścił jej nadgarstek a ta rzuciła się w stronę wyjścia. Opuściła kuchnię, przebiegła korytarz po czym dopadła do drzwi, które otworzyła opuszczając tą rezydencję. Biegła ile sił w nogach. Nie miała czasu na zmęczenie. Adrenalina działa cuda. 
Oparł się o blat, pluną krwią po czym wyciągnął nóż ze swojej szyi i rzucił go do zlewu.
- Pieprzona suka! - Warknął pod nosem przykładając dłoń do rany, która dalej krwawiła, lecz zaczęła się powoli goić. Po kilku sekundach zabliźniła się. Wyprostował się opuszczając salon.  
Dotarła do swojego domu na ostatnim tchu. Kilka razy się potknęła, lecz szybko pozbierała się i biegła dalej. Teraz wygrzebała z kieszeni spodni klucze, drżącymi dłońmi znalazła ten odpowiedni po czym otworzyła drzwi wpadając do środka i zamykając je za sobą. Dopiero teraz dotarło do niej co zrobiła. Prawdopodobnie jest na nią wściekły. Zabije ją ? Wkurzyła kogoś kogo nie powinna wkurzyć. Ogarnął ją strach, objęła się ramionami i siedząc pod drzwiami długie kilka chwil starała się zebrać w sobie na tyle by wstać i iść na górę. Zapaliła światło w swoim pokoju, następnie przeszła do łazienki, w której również zapaliła światło. Zrzuciła z siebie ubranie po czym weszła pod prysznic zmywając z siebie wszystko. Bolące mięśnie dawały o sobie znać. Najprawdopodobniej był to jej najdłuższy dystans, który pokonała nie robiąc sobie przerwy. Przesunęła swoją dłoń, która spoczęła na szyi, w miejscu małych ranek. To nie był sen. On naprawdę był wampirem, wampirem, który chciał zrobić sobie z niej obiad. Nie powinna mieć wyrzutów sumienia dotyczących tego, że wbiła mu nóż w szyję. Nic mu nie będzie. Pokręciła głową zakręcając wodę i wychodząc spod prysznica ubrała się w piżamę opuszczając łazienkę. Stała w swoim pokoju patrząc na na okno, do którego podeszła. Pisnęła widząc jak ciemno włosy wyłania się z cienia drzew z ponurym uśmiechem. Odsunęła się od okna zatykając dłonią usta. Weź się w garść ! - warknęła jej podświadomość. Zacisnęła dłoń w pięść po czym opuściła pokój. Schodząc po schodach zwątpiła w swoją odwagę, gdy rozległo się pukanie do drzwi zatrzymała się i chciała się wycofać. Zebrała się jednak w sobie i podeszła do drzwi łapiąc za klamkę wzięła kilka głębszych wdechów po czym otworzyła drzwi. Jej oczom ukazał się ciemnowłosy, miał zakrwawioną koszulkę, ślady krwi na szyi, lecz po ranie nie było śladu.
- Nie było to przyjemne, Kotek. - Powiedział, a w jego głosie dało się wyczuć, że nie jest zadowolony z tego co zrobiła, a wręcz zły.
- To była... To była samoobrona ! - Wytłumaczyła.
- Samoobrona ? - Uniósł brew do góry.
- Tak, samoobrona ! Zaatakowałeś mnie.
- Przypomnę ci, że to ty rzucałaś we mnie wszystkim co miałaś pod ręką.
- A ja ci przypomnę, że to ty zdarłeś ze mnie ubranie i zrobiłeś to co zrobiłeś! - Odparła pewniej, a strach ustąpił miejsca innym uczuciom. - I do tego jeszcze to. - Uniosła dłoń, a na jej nadgarstku widniał czerwony ślad jego palców.
- Cóż... To była moja samoobrona. - Stwierdził przez chwilę skupiając swoje czarne tęczówki na śladzie, który zostawił. - Mógłbym ci ją połamać jak gałązkę. - Powiedział pod nosem unosząc kącik ust do góry. Słysząc do Kao cofnęła się krok do tyłu, a widząc to na jego twarzy pojawiło się jeszcze większe zadowolenie z tego, że się boi. 
- Po co... Po co tutaj przyszedłeś ? - Zapytała.
- Przyszedłem po to byś mnie przeprosiła za to co zrobiłaś. Wiesz, wbicie noża w gardło nie było przyjemne. 
Nie miała zamiaru przepraszać go za to, co zrobiła by się obronić, lecz w jego słowach było trochę prawdy. Spuściła wzrok, a grzywka przysłoniła jej oczy. Jej uwagę przykuło to, że nie wszedł jeszcze do środka a mógł. Stał w progu i ani drgnął. Uniosła po chwili wzrok zatrzymując spojrzenie na jej twarzy. Powinna go przeprosić, nie chce bać się wychodzić z domu i modlić się by nie rozerwał jej, ani nie połamał jak to powiedział "jak gałązkę". Może zrobić też coś Mary. Przełknęła ślinę.
- P-Przepraszam. - Wydukała odwracając wzrok w bok.
- Czekaj chwilę... Nie dosłyszałem, powtórzysz ? - Jego uśmiech był wredny co jeszcze bardziej podirytowało Kao. Przeprosiła go bo bała się, że zrobi coś jej lub Mary.
- Przepraszam !- Powiedziała na tyle głośno by ją usłyszał, a przy okazji z cichą nadzieją, że ogłuchnie. Z tego co wiedziała wampiry niby mają bardzo dobry słuch.
Stali tak. Ona patrzyła na niego, on na nią czekając na coś. W końcu nie wytrzymał i zechciał ją olśnić.
- Doczekam się zaproszenia i czegoś z procentami ? Planowałem krwawą zemstę, która w tej chwili nie zda się na nic skoro mnie przeprosiłaś a ja byłem na tyle miły i przyjąłem twoje przeprosiny. - Jego mina mówiła sama za siebie. Kao nie wiedziała co zrobić. Skoro potrzebował zaproszenia to nie mógł wejść do jej domu nie ważne jak bardzo by chciał. Do tego ta krwawa zemsta. Znowu odczuła strach.
Czarnowłosy słysząc jak rytm serca dziewczyny staje się szybszy westchnął przeczesując palcami dłoni ciemne włosy.
- Nie masz czego się bać. Nic ci nie zrobiłem teraz, przedtem pomijając chwilę mojej słabości. 
- Dlaczego mam ci wierzyć ? - spytała nieufanie.
- A masz jakiś inny wybór? To będzie część twoich przeprosin, a skoro je przyjąłem to nic ci nie zrobię. Nie łamię danego słowa. - Oznajmił.
Brązowowłosa chwilę się wahała i rozważała każde za i przeciw. W końcu westchnęła i odsunęła się.
- Proszę... Wejdź. - Powiedziała cicho. Alex przekroczył wchodząc do jej domu.